Z tej relacji dowiecie się wszystkiego co najważniejsze w sprawnym zwiedzaniu i podróżowaniu po Tajlandii. Relacja zwiera również dokładny opis wyprawy do zespołu świątyń Angkor w Kambodży.

Przeczytacie co warto zobaczyć, na co zwracać uwagę i jak zwyczajnie nie dać się oszukać. 

Krótko mówiąc, zebraliśmy ciekawostki i porady z Bangkoku, dawnej stolicy Tajlandii - Ayutthaya, Angkor i Siem Reap w Kambodży oraz rajskich wysp - Ko Phi Phi, Ko Lanta i kontynentalnego Krabi w jednym miejscu. ... przed-wyjazdem Tajlandia to nasza spóźniona podróż poślubna, a jednocześnie pierwsza wyprawa do Azji. Dla tych, którzy tak jak my, nigdy wcześniej nie lecieli w tak odległe i egzotyczne miejsce, mamy kilka rad jak przygotować się do takiego wyjazdu.
... Szczepionki Niektórzy odradzali nam szczepienia twierdząc, że to sztucznie wykreowana konieczność. Jednak uznaliśmy, że przezorny zawsze ubezpieczony i na pewno nie zrezygnujemy z tego rodzaju zabezpieczenia zdrowia. Na 1,5 miesiąca przed wylotem udaliśmy się do Gabinetu szczepień ochronnych Centrum Medycyny Podróży na warszawskim Żoliborzu. Z pełną świadomością możemy polecić ten gabinet i panią Jolantę Bogdańską-Paterkiewicz, z którą konsultowaliśmy nasze wszystkie zdrowotne wątpliwości. ... Dostaliśmy jasne i konkretne odpowiedzi, nie byliśmy namawiani na zakup drogich środków przeciwmalarycznych oraz na poszerzenie szczepień o niezwykle rzadko występujące choroby. Nie wybieraliśmy się na północ Tajlandii oraz do głębokiej dżungli, dlatego wykonaliśmy podstawowe szczepienia, obejmujące dur brzuszny, tężec, błonicę, żółtaczkę typu A i B. ...... W kwestii szczepień polecamy poradnię: http://www.szczepienia.waw.pl/ ... Bagaż Zdecydowanie polecamy do aktywnej podróży, z częstą zmianą lokalizacji, plecak turystyczny. I tu nowe wyzwanie: zakup plecaka. Jak dobrać najlepszą wielkość, kształt, jak się do niego spakować i jak go nosić? Dla kogoś, kto zawsze pakował się do walizki, kupno plecaka wcale nie było taką oczywistą sprawą. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na takie o pojemności 65 litrów. Na 2 tygodnie do ciepłych krajów, gdzie zabieramy tylko lekkie ciuchy, w zupełności wystarczy. Przy wyborze kształtu zwróćcie uwagę, by plecak był oddychający, czyli nieprzylegający bezpośrednio do pleców - dzięki czemu mniej się pocimy. Koniecznie pamiętajcie też, by w zestawie był wodoodporny pokrowiec. ? Co zabrać? Co zabrać i czego nie zapomnieć. W uporządkowaniu pakowania pomogła nam lista "niezbędników". Prezentujemy ją poniżej, do wykorzystania nie tylko przy wyjeździe do Tajlandii: ... listacheck ... przejazd-do-bangkoku Bilety do Tajlandii kupiliśmy z dużym wyprzedzeniem, bo około 10 miesięcy wcześniej, wykorzystując promocję Qatar Airways. Naszą przygodę rozpoczynamy 18 kwietnia 2015 roku na lotnisku Warszawa - Okęcie. Lecimy z 9-godzinną, nocną przesiadką w Doha. Nowoczesny port w Katarze oferuje sporo udogodnień dla podróżujących, którzy oczekują na dalszy transfer. Do dyspozycji mamy tu między innymi place zabaw dla dzieci, strefy ciszy dla podróżujących z maluchami oraz oddzielne przestrzenie noclegowe dla oczekujących na drugi samolot. Leżanki, a raczej coś na wzór lotniskowych szezlongów, nie należą do zbyt wygodnych. Trudno na nich znaleźć najlepszą pozycję do snu. Najgorsza jest jednak niska temperatura. Klimatyzatory dają czadu i bez cieplejszego ubrania można się mocno wychłodzić. Spora część podróżnych zabiera ze sobą koce rozdawane na pokładzie samolotów Qataru i jest to całkiem dobry pomysł na zaoszczędzenie miejsca w bagażu, od takie małe #SekretyKuźniara ... Między Polską a Tajlandią jest 5 godzin różnicy, stąd pomimo wylotu o 8:00 z Doha na lotnisku w Bangkoku meldujemy się dopiero po 19:00. ... Jeżeli kiedykolwiek uważałeś Tajlandię za ubogie państwo pozbawione porządnej infrastruktury, to widok potężnego Suvarnabhumi International Aiport szybko wyprowadzi Was z błędu.
Przed kontrolą paszportową należy jeszcze wypełnić kartę pobytu, którą otrzymaliśmy już na pokładzie samolotu od stewardess - są one dostępne również bezpośrednio na lotnisku przed bramkami paszportowymi.
 ...
Koszt biletów lotniczych na linii Warszawa - Bangkok - Warszawa: 2 160 zł za osobę.
 ...
Z lotniska do centrum Bangkoku
Najlepiej skorzystać z Aiport Rail Link, otwartej w 2010 roku, pozwalającej szybko i wygodnie dostać się do centrum miasta. Wystarczy poruszać się zgodnie ze znakami w hali przylotów, które skierują nas na najniższy poziom portu lotniczego do stacji Aiport Rail Link. Co ważne, istnieją dwie różne linie: City Line oraz Express Line. City Line kursuje co 15 minut, a sama podróż zajmuje około 30 minut i kosztuje 45 batów tajskich do stacji końcowej. Druga z wymienionych, Express Line, kursuje co 30 minut, a podróż trwa zaledwie kwadrans w cenie 150 batów do stacji końcowej. Większość źródeł internetowych, w tym nasz hostel, rekomenduje jednak podróżowanie linią City Line, którą również i my wybraliśmy. ... airport-link ? Więcej informacji znajdziecie na: http://www.bangkok.com/airport-rail-link.htm
 ...
Ostatnia stacja Aiport Rail Link to Phaya Thai, na której przesiadamy się do BTS Skytrain - to rodzaj nadziemnego metra, biegnącego nad ulicami miasta na wysokości ostatnich pięter budynków i centrów handlowych.
Bilety do BTS otrzymacie w kasach lub w intuicyjnych i łatwych w obsłudze biletomatach. Cena przejazdu zależy od odległości między stacjami. Podczas naszego całego pobytu w Bangkoku mieliśmy okazję kilka razy podróżować kolejką BTS i koszt nigdy nie przekroczył 60 batów. Przy założeniu, że 10 batów to około 1 złotówka, jest to najtańszy środek transportu w mieście, jeśli w planie jest do pokonania większa odległość.
Aby dotrzeć do naszego hostelu kupujemy bilet do stacji Chong Nonsi z przesiadką do drugiej linii na stacji Siam. Resztę dystansu pokonujemy pieszo zaczepiani co chwilę przez natrętnych kierowców tuk tuków. ... BTS-map... nocleg-bangkoku
Na miejsce naszego pobytu w Bangkoku wybieramy hostel Lub d Bangkok-Silom.
Hostel ma bardzo ciekawy designe, który został doceniony nie tylko przez gości, ale też media zajmujące się tematyką wystroju i aranżacji wnętrz. Na miejscu możesz liczyć na dobrą i rzetelną informację w zakresie zwiedzania miasta, a w całym hostelu dostępny jest szybki internet. Wszystkie pokoje wyposażone są w klimatyzatory. Za każdą wydaną kartę do pokoju pobierany jest depozyt w wysokości 100 batów.
 ...
Hostel oddalony jest od głównych atrakcji o kilka kilometrów. Plusem jest to, że dzielnica jest bardziej cicha i mniej gwarna od pozostałej części miasta, choć w samym hostelu panuje chilloutowa atmosfera. My w Lub d Bangkok-Silom czuliśmy się bardzo dobrze, ale dotarcie do głównych atrakcji tuk-tukiem to koszt 150-200 batów (w zależności od Waszych umiejętności negocjacyjnych). Jeżeli jednak lubicie chodzić i poznawać miasto z poziomu przechodnia, będzie to z pewnością dobry wybór.
 ...
Cena za 1 noc w dwuosobowym pokoju z łazienką: 850 batów
...
Natomiast jeśli lubicie mieć wszystko w niedalekiej odległości, to wybierzcie nocleg w okolicy Khao San Rd. (ale nie bezpośrednio przy niej, gdyż jest to najbardziej imprezowa ulica w całym Bangkoku).
 ...
 ziwedzanie-bangkoku 
Bangkok to raj i piekło w jednym. Z jednej strony jest tu wszystko czego turysta potrzebuje do szczęścia: zabytki, niskie ceny, barwne życie nocne. Bangkok to również królestwo street foodu. Jednocześnie miasto jest przykładem niekontrolowanego rozwoju, które momentami przeradza się w szaleństwo. Bangkok to nieliczne z miast, które się kocha i nienawidzi jednocześnie.
...
Na początek kilka ważnych informacji dotyczących poruszania się po Bangkoku, o których trzeba wiedzieć, aby nie zostać zwyczajnie oskubanym.
 ...
Oszuści i naciągacze
Jeżeli chaos w czystej postaci miałby mieć jakąś nazwę, to byłby to ?Bangkok?. Ogromne centra biznesowe i wieżowce sąsiadują tu ze slamsami. Przepiękne świątynie, uderzające swoim przepychem, kontrastują z zaśmieconymi chodnikami i kanałami. Kontrast znajdziecie tu również w postawie samych ludzi. Wystarczy, że wyjmiecie na stacji BTS lub na skrzyżowaniu mapę. Nigdy nie będziecie do końca przekonani, czy ktoś kto do Was podchodzi rzeczywiście chce Wam pomóc, czy jest zwykłym naciągaczem. Najwięcej oszustów znajdziecie w okolicy większości atrakcji turystycznych. Niektórzy wręcz potrafią chodzić przebrani w stroje personelu danych obiektów lub z plakietkami "Policja turystyczna". Umiejętności manipulacyjne mają dopracowane do perfekcji. Oszuści poumawiani są z obsługą innych atrakcji oraz kierowcami tuk tuków na prowizję za dostarczenie turystów. Nieraz byliśmy przekonywani przez ?uprzejmych panów", że miejsce, do którego się wybieramy jest już zamknięte i lepiej pojechać do polecanych przez niego świątyń czy centrów handlowych? Historii i kłamstw nie ma końca. Krótko mówiąc, jeżeli ktoś Wam poleca inne, niż założone przez Was do odwiedzenia miejsca lub uporczywie zachęca do robienia zakupów, a do tego oferuje przyjacielską pomoc w złapaniu i ustaleniu kwoty z tuk tukiem (zadziwiająco szybko zjawia się kierowca), to odwracajcie się na pięcie bez żadnego słowa. Nigdy nie wierzcie w to, co mówią, jeśli sami tego osobiście nie sprawdzicie. Szkoda przejechać pół świata i dać się naciąć, więc miejcie się na baczności!
 ...
Przemieszczanie się po Bangkoku
Pieszo - najlepiej wszystkie oblicza miasta poznacie poruszając się pieszo. Jednakże warto zaznaczyć, że stolica Tajlandii jest rozległa i w obliczu wysokich temperatur, wilgotności powietrza oraz ilości miejsc wartych zobaczenia, najzwyczajniej w świecie możecie nie dać rady wszystkiego zejść pieszo. Warto wychodzić wcześnie rano, nim słońce osiągnie najwyższy punkt na niebie i będzie najgoręcej. Co jeszcze istotne? pieszy w Bangkoku i całej Tajlandii nie ma żadnych praw, a na przejściach i skrzyżowaniach reguły wyznacza selekcja naturalna.
 ...
BTS - odwiedzając Bangkok warto również korzystać ze wspomnianej wcześniej kolejki BTS Skytrain - jest tanio, wygodnie i szybko, choć służy ona raczej jako podwózka, gdyż do głównych atrakcji po prostu nie dociera.
...
Tuk tuk - to dosłownie temat rzeka. W kontaktach z tuk tukami wymagany jest odpowiednio wysoki poziom asertywności i umiejętności negocjacyjnych. Choć przejażdżka tuk tukiem jest niezwykle przyjemna, a same tuk tuki stanowią nieodrębny element krajobrazu miasta, to ich kierowcy są podstępnymi i cwanymi bestiami. Kiedy wytropią Was na ulicy będą trąbić, wołać do Was lub wręcz zajeżdżać drogę. Jeśli nie macie ochoty na przejażdżkę, wchodzenie w dyskusję nie ma sensu. Absolutna podstawa to ignorowanie kierowcy za wszelką cenę. Nie radzimy brać tuk tuka bezpośrednio przy głównych atrakcjach turystycznych. Idąc ulicą dalej cena spada o co najmniej kilkadziesiąt batów. ...
tuktuk
... A teraz kilka zasad:
1. Zawsze na mapie pokazuj, gdzie chcesz dotrzeć, gdyż poziom języka angielskiego u Tajów jest dość niski.
2. Negocjuj. Oczywiście proponowane ceny powinny pozostać w zakresie zdrowego rozsądku. Jeżeli cena będzie rażąco niska, po prostu Cię wyśmieją - wtedy próbuj szczęścia u kogoś innego. Jeżeli zaczną kręcić nosem, odwróćcie się i zacznijcie odchodzić. Zazwyczaj to załatwia sprawę i dobijecie targu.
3. Zawsze dokładnie ustalaj cenę przejazdu. Najlepiej pokazując ją dla pewności na palcach lub zapisując na kartce.
4. Rozmieniaj pieniądze. Jak już coś utargujesz, to musisz mieć odliczoną kwotę dla kierowcy, który często nie wydaje reszty.
5. Pod żadnym pozorem nie wsiadaj do tuk tuka, który proponuje zwiedzanie miasta za 20 batów - skończysz w jakimś sklepie lub na straganie na drugim końcu Bangkoku.
 ...
Skuter Taxi - to popularny i tani środek transportu. Taxi skutery rozpoznacie po ich kierowcach ubranych zazwyczaj w pomarańczowe kamizelki odblaskowe. Z podwózek korzystają jednak głównie nieznający lęku Tajowie. Zrozumiecie ten fakt po pierwszych doświadczeniach z ruchem ulicznym w Bangkoku.
...
Taxi - to dość pewny środek do przemieszczania się na większych dystansach. Najpopularniejsze to te zielono-żółte należące do samego taksówkarza. Ponadto znajdziecie również różowe i czerwone taksówki. Różnią się one zapewne statusem własności i przynależności korporacyjnej, niemniej jednak tu również należy dokładnie ustalić cenę i cel podróży zanim wsiądziesz do środka. Niech Was nie śmieszą pokaźne spoilery montowane na taksówkach - kierowcy w Tajlandii, szczególnie Ci odpowiadający za wszelki przewóz osób, to wariaci! W drodze na lotnisko w środku miasta miejscami przekraczaliśmy 130 km/h, a wybiegający na ulicę pies to tylko dobra okazja, żeby przyśpieszyć.
 ...
Są jeszcze miejskie autobusy, ale ich stan i rozkład jest jak sam Bangkok: patrzysz i nie masz pojęcia jak to może działać. ... autobus
... Warto zobaczyć w Bangkoku
 ...
Wat Po 
Nasze zwiedzanie zaczynamy wcześnie rano, więc turystów nie ma jeszcze zbyt wielu. Wejście kosztuje 100 batów za osobę. W cenie otrzymamy również butelkowaną wodę dostępną na terenie obiektu. To tu znajdziecie ogromny posąg Leżącego Buddy o długości 45 i wysokości 15 metrów. Ponadto na terenie świątynnym ustawionych jest 400 innych figur Buddy z różnych epok oraz wielokolorowe porcelanowe chedi. Jest to najstarszy i największy obiekt świątynny w Bangkoku. ...
 budda ..
Wat Po nas zachwyciło. Subtelny urok tego miejsca potęgował brak tłumu zwiedzających. Przemierzając kolejne świątynie powoli zatapialiśmy się w świecie harmonii i ładu.
..
...
watpo1
...
watpo3
... klęczki
... Wielki Pałac i Wat Phra Kaeo
Wejście do kompleksu pałacowego i świątynnego znajduje się na ulicy Na Phra Lan, czyli od strony Sanam Luang Park. Jest to dość istotna informacja, szczególnie jeżeli będziecie szukać wejścia idąc od strony Wat Po. Na swojej drodze spotkacie sporo naciągaczy, którzy będą Was przekonywać o tym, że kompleks jest zamknięty ze względu na modlących się wewnątrz mnichów. Zaproponują Wam w zamian zwiedzenie innego, równie "ciekawego" miejsca.... Najlepszym rozwiązaniem będzie tu zwykłe ignorowanie zaczepiających osób.
 ...
Aby wejść do Wat Phra Kaeo należy mieć zasłonięte ramiona i nogi. W przypadku kobiet nie wystarczy chusta, którą okryjecie dekolt i ręce. Na miejscu można skorzystać z wypożyczalni ubrań znajdującej się zaraz po prawej stronie od bramy wejściowej. Depozyt w wysokości 200 batów płacimy osobno za koszulę i spodnie lub spódnicę.
 ...
Bilet wstępu dostępny na terenie kompleksu to koszt 500 batów za osobę. Obiekt otwarty jest od 8.30 do 15.30. Nasze zwiedzanie zaczynaliśmy dość późno, bo około południa, idąc prosto ze wspomnianego wcześniej Wat Po. Na miejscu napotykamy przytłaczającą ilość turystów. Najwięcej jest wycieczek z Chin przepychających się i przekrzykujących wzajemnie. Ilość zwiedzających przekracza wszelkie normy jeszcze przed bramkami biletowymi, choć jak się później okazało, im dalej od Szmaragdowego Buddy, tym mniej ludzi. Na terenie Wat Phra Kaeo nie ma sklepów z napojami, ale za to możemy liczyć na dystrybutory z pitną wodą, którą można nalać do butelki.
...
Samo miejsce oszałamia ilością zdobień i kolorów. Właściwie nie wiadomo, gdzie podziać oczy. Szmaragdowy Budda w naszym odczuciu nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle pozostałych, ale rozumiemy jego kult. To taka tajska Czarna Madonna - z wyglądu jak inne, ale moc i znaczenie są spotęgowane. ...
watpopo
... rekonstrukcja ... pałac ... solder ... Sanam Luang
Duża przestrzeń, przypominająca stadion, na której Tajowie często piknikują, puszczają latawce lub organizują różnego rodzaju imprezy masowe, w tym też te państwowe. Warto przyjść na targ okalający murawę na szybki obiad i chwilę wytchnienia po zwiedzaniu znajdujących się nieopodal Wat Po i Wielkiego Pałacu. Nasze ulubione miejsce pod względem różnorodności serwowanych dań, pełne tubylców, a co za tym idzie - jeszcze niższych cen.
 ... targ ...
Targ Amuletów
W jednej z odchodzących od Sanam Luang ulic, a dokładnie na Phra Chan Rd. znajdziecie targ amuletów. Miejsce trochę przereklamowane w przewodnikach, choć niewątpliwie na swój sposób osobliwe. Ciekawiej za to zaczyna się robić na końcu wspomnianej ulicy, która przeistacza się w jedno wielkie targowisko. Idąc nabrzeżem mijamy kilometry ulicznych stoisk z jedzeniem, które przechodzą w targ kwiatowy. ... ulica
...
Targ kwiatowy Pak Klong Talad to największy targ ze świeżymi kwiatami w Bangkoku. Zetkniemy się tu z bogactwem i różnorodnością kolorów, kształtów i zapachów. Targowisko czynne jest 24 godz. na dobę. O ile w ciągu dnia panuje tu dość senna atmosfera, to wszystko zmienia się po północy, gdy przychodzi dostawa świeżego towaru. W niewielkiej odległości od tego niezwykłego marketu mieści się Dzielnica Chińska. ... Dzielnica Chińska Miasto w mieście, które należy odwiedzić po zmroku. Ilość neonów i bilbordów na metr kwadratowy przekracza wszelkie normy, a stoiska z jedzeniem prawie ocierają się o pędzące tuk tuki i samochody, których jest tu zatrzęsienie. ... chinatown ... miastonocą ... Wat Saket To jedna z najstarszych i najwyżej położonych świątyń w mieście. Na świątynnym wzniesieniu góruje wielka, złota chedi, która kryje pod sobą relikty Buddy. Wspinaczka nie trwa długo, a  na górze czeka Was bonus w postaci panoramy miasta. Nie wiemy czym jest to spowodowane (być może zmianą ciśnienia), ale na szczycie zwiedzających dopada nagła senność. W kilku miejscach ustawione są tabliczki, by nie zasypiać w świątyni. Wejście na wzgórze to koszt 50 batów za osobę. ...     świątynia333   ... tajki ...                                                                                                                              
Wat Arun To świątynia symbol. Dostojnie wznosi się nad rzeką - Chao Phraya. Podobno najpiękniej wygląda podświetlona po zmroku. Niestety wspaniałość świątyni przysłoniło nam rusztowanie? Jeżeli wybierzecie się na drugi brzeg pamiętajcie, że prom nie powinien kosztować więcej niż 15 batów. Na miejscu również warto uważać na oszustów wyłudzających datki od turystów. ... remont ... Wat Ratchanatdaram Kompleks świątynny wybudowany za czasów Króla Ramy III z Dynastii Chakri. Najbardziej charakterystyczna jest świątynia Loha Prasat odznaczająca się 37 wieżami, które symbolizują 37 cnót. Wstąpiliśmy tam w drodze na Khao San Rd. Do środka ściągnął nas jednomiarowy śpiew wypływający przez okna jednej ze świątyń. Akurat trafiliśmy na wieczorną medytację. Wewnątrz znajdowało się zaledwie kilkanaście osób, ale nie mieliśmy śmiałości wejść do środka, by nie naruszyć duchowej jedności buddystów. Nie wiedzieliśmy o czym śpiewają, ale wibrujący dźwięk utrzymany wciąż w tej samej tonacji hipnotyzował. Polecamy zajrzeć do Wat Ratchanatfaram właśnie po zmierzchu - może będziecie mieli tyle samo szczęścia co my i weźmiecie udział we wspólnej kontemplacji pod okiem Buddy. ... wieczorne-modlitwy ... świątynia-buddy
 ...
Khao San Rd. Za dnia jest to zwykłe targowisko. W nocy natomiast zamienia się w wielką uliczną imprezę. To ulubiona ulica backpackersów odwiedzających Bangkok, stąd międzynarodowe towarzystwo gwarantowane. Od 21:00 ulica zamykana jest dla ruchu kołowego, a kawiarnie wystawiają swoje stoliki na jezdnię. Pełno tu klubów z dobrą muzyką, mocnymi drinkami, a nawet gazem rozweselającym podawanym w balonach. Ludzie są otwarci i nastawieni na dobrą zabawę. Wśród odwiedzających Khao San Rd. krążą uliczni sprzedawcy oferujący skorpiony i szarańczę do jedzenia. Oczywiście skosztowaliśmy i jednego, i drugiego. Jeżeli planujecie szalone ?one night in Bangkok?, to jest to miejsce idealne na niezapomnianą imprezę do rana! ... kosan-road? ... Patpong Rd. Nocny bazar, gdzie dostaniesz podróbkę praktycznie wszystkiego. Niestety miejsce to słynie również z innego procederu. ¦ciany domów publicznych i klubów przy Patpong podpierają niezliczone rzesze prostytutek. Okolica stała się swego rodzaju symbolem deprawacji i bezpruderyjności Bangkoku.
 ...
jedzenie-w-bangkoku
Temat jedzenia w Bangkoku to nie kończąca się opowieść o smakach, zapachach i kolorach. Podstawowym punktem gastronomicznym Bangkoku jest ulica. Tysiące wózków, stoisk i budek z tajskim jedzeniem znajdziecie na co drugiej ulicy, nie mówiąc już o kilometrach niekończących się targowisk. Street food to również podstawa żywienia samych Tajów. W końcu komu chciałoby się stać w kuchni przy +40 stopniach. Produkty są świeże, a same dania przygotowywane na Waszych oczach. W Bangkoku zjecie świetne zupy, noodle i tropikalne owoce oraz napijecie się najlepszych koktajli. Warto spróbować również powszechnie serwowanego Pad Thai - makaronu z jajkiem i wybranymi dodatkami. Na Kho San Rd. spróbować można również skorpiona, szarańczy oraz innych egzotycznych przekąsek. Równie przyjemne co samo jedzenie, są tu ceny. Za równowartość 12-15 zł dwie osoby najedzą i napiją się do syta. Choć my nie jesteśmy fanami tajskiej kuchni i uważamy, że imigranci z Azji prowadzący w Polsce lokale gastronomiczne świetnie przenoszą swoje narodowe smaki i zapachy do polskich realiów, to przyznajemy, że bogactwo kulinarnych specjałów Bangkoku może oszołomić niejednego smakosza. ... pad1 ...
 nasze wrażenia ... 
To jedyne miasto, które wzbudziło w nas tak skrajne emocje. Po dwóch dniach chcieliśmy stamtąd uciekać: od hałasu, zanieczyszczenia powietrza, naciągaczy.... A później tęskniliśmy za tym miejscem, bo to wszystko tworzy jednak pewien niepowtarzalny klimat: wiecznie uśmiechnięci Tajowie, jedzenie na ulicy, gwar... Ma coś w sobie. Do Bangkoku trzeba się po prostu przyzwyczaić, zaaklimatyzować. Jak żadna inna metropolia zmusza przyjeżdżającego człowiek do jak największej asymilacji, w jak najkrótszym czasie. Ilość doznań i kontrastów jest chwilami przytłaczająca. Bangkok to metropolia, którą ciężko jednoznacznie podsumować. Trzeba to poczuć na własnej skórze. ... diabełek
...
przejazdAAA
Ayutthaya to dawna stolica Syjamu znajdująca się ok. 80 km od Bangkoku. Jak podają źródła, było to niegdyś najpiękniejsze miasto całej Azji. Podobno przybywający tu goście z Europy byli poruszeni wyglądem miasta i twierdzili, że nigdy nie widzieli nic piękniejszego. Tak było między XIV a XVIII wiekiem, kiedy Ayutthaya była stolicą kraju. Obecnie jest to niepozorne, prowincjonalne miasteczko liczące około 60 tys. mieszkańców, otoczone ze wszech stron zbiegającymi się w tym miejscu rzekami Menam, Lop Buri oraz Pa Sak, które tworzą naturalną fosę.
...
Od 1991 roku teren dawnej stolicy wpisany jest na Listę ¦wiatowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. Niestety Tajowie nie przywiązywali szczególnej wagi do spuścizny swoich przodków, a istniejące miasto stawiane było na ruinach dawnej stolicy. W 2008 roku doprowadzono do sytuacji, w której UNESCO zagroziło odebraniem przyznanego wcześniej statusu, jeżeli monumenty nie zostaną otoczone większą opieką. Pomimo pewnych zaniedbań, kompleks świątyń robi ogromne wrażenie. Można poczuć tu mistycyzm oraz wielkość dawnego sentrum Syjamu.
...
Ayutthaya ma również swoje miejsce w historii kina.
Scenerie ruin świątynnych wykorzystano w filmach takich jak Mortal Kombat:
oraz w filmie Kickboxer, w którym wystąpił Jean- Claude Van Damme:
...
Przejazd do Ayutthaya
Do Ayutthaya dojedziecie pociągiem bezpośrednio z dworca kolejowego Hua Lam Phong, znajdującego się w niedalekiej odległości od bramy China Town. Koszt przejazdu pociągiem zależy od rodzaju połączenia.
Po wejściu do hali odjazdów pociągów znajdziecie punkt informacyjny. Wszystkie pociągi są dobrze oznakowane, więc nie powinniście mieć większych problemów na dworcu. Jeżeli doświadczyliście w swoim życiu uroków polskiej kolei, standard taboru tajskich pociągów nie powinien zrobić na Was większego wrażenia. ...
dworz
... Ordinary - 15 THB tylko 3 klasa
Rapid - 45THB dla 3 klasy i 65 THB dla 2 klasy
Express - 165 THB dla 3 klasy i 245 THB dla 2 klasy (pociągi klimatyzowane)
Special Express DRC (Diesel Railcars) - 345 THB - tylko 2 klasa (pociągi klimatyzowane)
 rozkład
...
Odjeżdżamy jednym z pierwszych porannych składów o godz. 6:40. Początkowo pociąg ospale przemierza przedmieścia Bangkoku, nabierając prędkości dopiero po wyjeździe z miasta. Mkniemy na północ w stronę dawnej stolicy Syjamu, zostawiając za sobą wioski, pola ryżowe i małe stacje, na których co i rusz dosiadają się sprzedawcy przekąsek, napojów i owoców, które można kupić za kilka batów bezpośrednio w wagonie. W pociągu nie spotykamy żadnego turysty? uciekamy z Bangkoku zostawiając za sobą hałas i smog wielkiego miasta.
...
Po wyjściu z dworca szybko przebijamy się przez kilku natarczywych kierowców tuk tuków, którzy chcą nas obwozić po świątyniach Ayutthayi. Kompleks rozrzucony jest po mieście, a odległości między punktami zwiedzania są spore. Przemierzanie takiego dystansu pieszo w ostrym słońcu byłoby niezwykle męczące. Stąd też decydujemy się na wynajęcie rowerów, co okazuje się strzałem w dziesiątkę. Nie bójcie się pedałowania, gdy słońce zbliża się ku zenitowi - naprawdę jest chłodniej! ...
Wypożyczalnie jednośladów zaczynają się kilkanaście metrów od stacji kolejowej. Jeśli weźmiecie rower przed przeprawą na drugą stronę, to miejcie na uwadze konieczność zejścia ze sprzętem dość stromymi, drewnianymi schodami do przystani, a następnie krótki rejs łodzią. Ceny w wypożyczalniach są te same, niezależnie po której stronie rzeki się na to zdecydujecie. Przed przeprawą zapłacicie 40 batów za rower na dobę. Przeprawa przez rzekę kosztuje 5 batów za osobę + ekstra 5 batów za przeprawę z rowerem. Po drugiej stronie rzeki dostaniecie rowery za około 50 batów. Ogólnie na to samo wychodzi, a zaoszczędzicie sobie noszenia. W wypożyczani dostaniecie mapkę miasta z zaznaczoną trasą zwiedzania i najpopularniejszymi miejscami. Zostaniesz również wyposażony w łańcuch i kłódkę - miejsc i stojaków na rowery przy świątyniach nie brakuje.
...
Droga do przeprawy promowej jest bardzo prosta. Praktycznie wystarczy przejść ulicę i iść przed siebie. ? mapka-przeprawa-promowa
...
zwiedzanie-ayuttaya
Dotarcie do pierwszej świątyni zajmuje nam jakiś kwadrans. Jest wcześnie rano. Słońce nie znajduje się jeszcze w najwyższym punkcie, a temperatura oscyluje w okolicach zaledwie +30 stopni. Na miejscu spotykamy maksymalnie 4 turystów. Jest cisza - zjawisko dla nas niezwykle rzadkie do zaobserwowania przez ostatnie dni spędzone w Bangkoku.
...
ayutthaya_map
Kliknij, aby powiększyć. ...
Koniecznie zadbajcie o dużą ilość wody. Łatwo o odwodnienie organizmu podczas przemieszczania się w tak wysokich temperaturach. Przy każdym wejściu na teren świątynny znajdziecie przy kasach biletowych sklepiki lub przydrożnych sprzedawców z zimnymi napojami. W jednym miejscu za butelkę zapłacicie 50 batów, w drugim wytargujecie 2 butelki za 20 batów? wolny rynek.
 ...
Wstęp do każdego obiektu kosztuje 50 batów za zwiedzającego. Bilety kupujemy w kasach ustawionych przy wejściu.
¦wiątyń jest naprawdę sporo. Zacznijcie koniecznie od Wat Mahathat, gdzie znajduje się słynna głowa Buddy porośnięta korzeniami, Wat Ratchaburana i Phra Si Sanphet. Znajdziecie tu najbardziej znane i monumentalne posągi oraz ruiny całego kompleksu Ayutthaya. ... głowa-buddy ... buddagołąbki
...
auyt ... auyutaya88 ... rower ...
W drodze powrotnej na stację zatrzymujemy się w przystani, która jest jednocześnie knajpką z widokiem na rzekę. Tu przegrywamy z tajskim jedzeniem, prosząc o jedno z zamówionych dań w wersji pikantnej? Jeżeli mielibyśmy opisać to w 3 słowach byłby to: ból, żar i łzy. No cóż, kiedyś było trzeba się o tym przekonać. W konsumowaniu obiadu towarzyszą nam biegające po stole jaszczurki oraz kręcący się przy przeprawie rzecznej Tajowie. Cała wyprawa, razem z drogą powrotną do Bangkoku zajmuje nam około 9 godzin. Bilety powrotne kupicie bez problemu na dworcu kolejowym w Ayutthaya. ... rzeka
...
nasze wrażenia
...
Jednodniowa wyprawa do tej niezwykłej krainy zapewnia obcowanie z kulturą, której próżno szukać w Europie. Niezwykłej budowy ruiny buddyjskich świątyń, stup i posągów Buddy zachwycają pomimo, że czasy ich świetności już minęły. Sama myśl o latach największego rozkwitu tego miejsca jest wręcz nie do pojęcia. Jeżeli macie możliwość wyrwać się choć na jeden dzień z Bangkoku, to jest to miejsce, które trzeba koniecznie zobaczyć. Ale nie dajcie się zwieść przewodnikom, które zachęcają do zostania tu co najmniej przez trzy dni - poza ruinami miasto nie sprawia przyjemnego wrażenia, a jednodniowy wypad jest w zupełności wystarczający. ... przejazd-do-kambodży  
Naszą 3-dniową wyprawę do Angkor, dawnej stolicy imperium Khmerów, rozpoczynamy na dworcu kolejowym Hua Lam Phong w Bangkoku - tym samym, z którego ruszaliśmy do Ayutthaya. Nasz kierunek to miejscowość Aranyaprathet, położona na granicy z Kambodżą. Dalej pociągiem pojechać się już nie da. Choć na bilecie znajdziecie bardziej optymistyczną wersję czasu trwania podróży, to należy przygotować się na około 7 godzin jazdy. Informacje te potwierdzają również inne relacje znalezione w sieci.
 ...
Bilet do granicy kosztuje jedynie 48 batów. W ciągu dnia z Bangkoku odjeżdża w tym kierunku tylko jeden pociąg o 5:55. Nie mając innych możliwości, o świcie wyruszamy na dworzec. Na pociąg czeka stosunkowo niewiele osób, tak też będzie z resztą do końca naszej podróży. Na peronie nieśmiało wypatrujemy innych turystów i tym samym poznajemy parę z Argentyny, która również za cel obrała sobie zwiedzenie świątyń Angkor. Podczas drogi wymieniamy dotychczasowe doświadczenia z podróży do Tajlandii i tym samym wspólnie postanawiamy przekroczyć granicę w Poipet, co wcale nie jest tak prozaiczną rzeczą, jak mogłoby się wydawać. W drodze do Kambodży podziwiać można niekończące się pola ryżowe, połacie palm, bananowców oraz wioski i dworce, których po drodze jest aż 50. Podobnie jak w pociągu do Ayutthaya, tu również możecie liczyć na sprzedawców z jedzeniem i napojami. Podróż pociągiem upływa przyjemnie i trochę ospale.
 ...
Po wyjściu z dworca, jak zwykle dopadają nas kierowcy tuk tuków. Konkurencji wśród nich nie ma zbyt dużej, więc szybko znajdujemy się w pojazdach. Tuk tuk ze stacji do przejścia granicznego Poipet to koszt 100 batów za dwie osoby. Czas dojazdu z dworca do ?granicy" to około 15 minut. I tu zaczyna się zabawa. ... Tuk tuk na 99% nie zawiezie Was do granicy, ale do jakiegoś miejsca nieopodal, gdzie będą Was chcieli oskubać i sprzedać lewą wizę. Tuk tuk nie zdąży się zatrzymać, a jakiś facet już będzie zapraszać Was do środka zaimprowizowanego biura. Jedyne co należy zrobić, to założyć plecak, odwrócić się na pięcie i iść do głównej drogi, a stamtąd już ku Kambodży.
Jednym z rozwiązań jest również zakup e-wizy przez internet. Można to zrobić przez stronę konsulatu Kambodży w Berlinie. Sami skorzystaliśmy z tego rozwiązania otrzymując wizę w ciągu 3 dni mailem.
Koszt e-wizy to 37 dolarów. Koszt wizy na granicy to 30 dolarów.
Zamówić wizę można przez stronę https://www.evisa.gov.kh/?lang=Pol - wśród języków do wyboru także polski. Uwaga! E-wiza ważna jest tylko na wybranych przejściach granicznych, w tym w Poipet.
...
Ważna informacja: przejście graniczne w Poipet otwarte jest w godzinach 7-22:00.
... 
Po minięciu kontroli granicznej po stronie tajskiej, wchodzimy na obszar ziemi niczyjej. Pełno tu śmieci, handlarzy, wielkich kasyn i głodujących dzieci na rękach żebrzących matek. Krótko mówiąc: nic nie skłania do tego, aby zatrzymać się tu na chwilę dłużej. Idziemy prosto przed siebie, aż docieramy do bramy nawiązującej wyglądem do Angkor Wat. To właśnie za nią w żółtym budynku po prawej stronie, widocznym na zdjęciu poniżej, kupicie właściwą wizę. ... przejście-graniczne ...
Osoby posiadające e-wizę kierują się dalej, aż do kontroli paszportowej. Tu również należy wypełnić kartę wjazdu, którą zachowujemy w paszporcie aż do momentu opuszczenia kraju - koniecznie zabierzcie ze sobą długopisy, których jest w tym miejscu deficyt. W innym przypadku będziecie zdani jedynie na uprzejmość innych wjeżdżających do Kambodży.
...
Zaraz po przekroczeniu granicy zatrzymuje nas mężczyzna informujący o darmowym transporcie do międzynarodowego dworca autobusowego. Na początku oczywiście pada standardowe pytanie "Skąd pochodzicie??. Mężczyzna potrafi nawet przywitać się po polsku. Czytaliśmy wcześniej o darmowym połączeniu autobusowym, więc wsiadamy do autokaru. W krótkim czasie wypełnia się on innymi turystami podążającymi w kierunku Siem Reap - bazy wypadowej do kompleksu Angkor. Po dłuższej chwili docieramy do wspomnianego dworca w środku niczego.
 ...
Ważne! Istnieje również opcja wzięcia taksówki. Jest to szczególnie opłacalne, jeżeli w pociągu znajdziecie kompanów podróży, niemniej jednak przejazd nie powinien kosztować więcej niż 40 dolarów za wszystkich podróżujących autem.
 ...
Po wylądowaniu na międzynarodowym dworcu, okazuje się, że nie ma na nim żadnego rejsowego autobusu. Nie było tam nawet ludzi. Ogólnie rzecz biorąc, nie mamy również większego wyboru, oprócz oferty skorzystania z minibusów dwóch naganiaczy czekających w hali dworcowej. Koszt przejazdu to 10 dolarów za osobę. Busik wypchany jest co do jednego miejsca. Po drodze zaliczamy klika ostrych hamowań przed spacerującymi po ulicy krowami i dziećmi bawiącymi się na poboczu. ... portbus
... 
Po około 2 godzinach jazdy docieramy do dworca Siem Reap. Okolica nie wygląda zbyt ciekawie. A kierowcy tuk tuków oraz właściciel busów od wejścia zaczynają nawijać kłamstwa o świętach narodowych i innych głupotach, tylko po to, aby skorzystać z jego "jedynej i niepowtarzalnej" oferty powrotu w kolejnych dniach lub wynajęcia dnia następnego jego tuk tuka. Do naszego hostelu mamy jakieś 3 km, więc stawiamy sprawę jasno. Albo tuk tuk podwozi nas za 80 tajskich batów w miejsce pokazane na wydrukowanej mapie, albo idziemy pieszo. Kierowca tuk tuka z kwaśną miną zaprasza nas do swojego wehikułu.
...
Po kilku minutach krajobraz nieciekawych przedmieść zmienia się nie do poznania. Siem Reap, a przynajmniej jego centrum, to wyspa komercji na oceanie ogromnej biedy. Warto w końcu pamiętać, że Kambodża to najbiedniejsze państwo Azji. Choć droga do naszego hostelu nie jest utwardzona, a kurz czerwonej ziemi Kambodży unosi się na wysokość kilku metrów, to mijamy tuk tukiem między innymi lokale Hard Rock Cafe, Costa i inne zagraniczne sieciówki. Totalna abstrakcja, która powstała na rzecz tłumnie odwiedzających to miejsce turystów z Chin, USA, Australii oraz wielu innych krajów świata. Siem Reap posiada również swoje lotnisko. Od naszych znajomych Argentyńczyków dowiedzieliśmy się, że ma dobrą siatkę połączeń, a ceny biletów oscylują w granicy 50 dolarów za osobę. Wiele osób bezpośrednio przylatujących do Siem Reap może mieć mocno zaburzony obraz kraju, gdyż nie zazna widoku ledwo stojących domków i nieskończonych pól wypalonej ziemi, widocznych w drodze od granicy. ... hard-rock
... 
Ważna Informacja! Krajowa waluta Kambodży praktycznie nie istnieje. Inflacja szaleje i tutejszy pieniądz jest wart tyle, co nic. Zabierzcie ze sobą dolary amerykańskie w jak najniższych nominałach. Większość usług czy przekąsek na ulicy oscyluje w przedziale cenowym 1-2 dolary. Obiad to koszt około 3-5 dolarów. Banknoty o nominale 100$ w wielu miejscach nie są przyjmowane, o czym informują kartki zamieszczone przy sklepowych kasach. Co istotne 1$ to najniższy z możliwych nominałów. Nie przyjmujcie reszty w miejscowej walucie. Kiedy chcieliśmy nią później zapłacić, miejscowi nas wyśmiali, oczekując wyłącznie dolarów. Gdzieniegdzie honorowany jest również bat tajski, którym zapłaciliśmy choćby tuk tukowi na dworcu.
... 
nocleg-w-siem-reap
W Siem Reap znajdziecie pełną ofertą hoteli na każdą kieszeń. Od tych najbardziej luksusowych, po te w bardziej backpackers?owym klimacie.
My wybieramy The Siem Reap Hostel.
Cena za noc w dwuosobowym pokoju z łazienką oraz śniadaniem to 26$.
... 
Pokój jest duży, a standard i czystość można uznać za przyzwoity. Byłoby wręcz idealnie, gdyby zaraz po naszym przyjeździe w mieście nie wyłączono prądu. Energii elektrycznej nie uświadczyliśmy przez kolejne dwa dni. Droższe hotele oraz restauracje korzystają prawdopodobnie z agregatów. Nasz hostel również zapewnił mały agregat? niestety wystarczył tylko na ładowarki do telefonów i komputery.
...
W The Siem Reap Hostel znajduje się nawet basen, niestety woda w nim jest tak czysta, że nie widać dna... Za to towarzystwo przy barze jest doborowe. Obsługuje nas Australijczyk - z wyglądu 100% kloszard, który jest jednocześnie właścicielem hostelu. Trafiamy na darmowy poncz, wyglądem nie zachęcający do spróbowania. Na pytanie, co znajduje się w środku, dowiadujemy się, że tajemnicza mikstura składa się praktycznie ze wszystkiego: napoje gazowane, owoce, rum, whisky i polska wódka - Kapitańska! Poncz smakował zaskakująco dobrze. ... kapitańska3
... 
zwiedzanie-angkor
Jeszcze tego samego dnia decydujemy się na wypożyczenie rowerów. Naprzeciwko Hard Rock Cafe znajduje się rodzinna pralnia, w której również można wypożyczyć rowery. Koszt wynajmu to 2 dolary za rower na dobę. Podczas wypełniania blankietu z naszymi danymi właściciel z szerokim uśmiechem wciska nam do rąk jakąś trzcinową grubą rurkę, jak się po chwili okazuje wypełnioną ryżem - od taka przekąska. Mimo małych wątpliwości próbujemy, bo przecież nie wypada odmówić, kiedy jesteśmy tak gościnnie witani.
... 
Odwiedzić Angkor Wat i nie zobaczyć wschodu słońca, to tak jakby pojechać do Paryża i nie widzieć wieży Eiffla. Zresztą, to idealny czas na zwiedzanie świątyń - bez potu lejącego się po plecach.
Cały kompleks oddalony jest od naszego hostelu o jakieś 7 km. Jedziemy asfaltową szeroką drogą przez ciemny las, oświetlając drogę latarką trzymaną w ręku. Mijają nas co chwilę tuk tuki, które można wynająć na cały dzień. Koszt wynajęcia tuk tuka z kierowcą na cały dzień to około 20 dolarów. Opcja niewątpliwie wygodna, ale nie dająca tak dużej swobody jak samodzielne przemieszczanie się rowerem lub skuterem. Odległości między świątyniami są zbyt duże, by pokonywać je pieszo, stąd też jedna ze wskazanych opcji jest tu konieczna.
...
Po drodze do Angkor znajdują się kasy biletowe. Koszt wstępu na jeden dzień to 20$ za osobę. Bilet na 3 dni to już koszt 40$, a tygodniowy 60$. Kasy czynne są w godzinach 5.00 - 17.00. Dla nas opcja jednodniowa była jednak najbardziej optymalna i, jak się później okazało, całkowicie wystarczająca. Bilet należy zachować przez cały dzień przy sobie, gdyż przy większości obiektów spotkamy kontrolerów.
... Angkor Wat Po około 20 minutach wchodzimy na teren największej i najbardziej znanej świątyni - Angkor Wat. Słońce jeszcze nieśmiało przebija się ponad krawędź lasu. Piękno i niepowtarzalność miejsca jest poruszająca, i to pomimo sporej ilości turystów wokół. Tajemnica i mistycyzm unoszą się w powietrzu. Czyste, niczym nieskrępowane obcowanie z historią i dziedzictwem kulturowym jest dla przeciętnego Europejczyka czymś wyjątkowym. Nie ma tu żadnych płyt z pleksi, żadnych łańcuchów lub specjalnych ścieżek. Wszystkiego można dotknąć, wszędzie można wejść, wdrapać się. I to bez szczególnych zabezpieczeń.
... angkorwat ? Angkor Wat jest nie tylko największą i najbardziej imponującą świątynią  na terenie Angkoru, ale też największą budowlą sakralną na świecie. ... angokrrano ... piotr ...
Phnom Bakheng
Następnie przed południową bramą zbaczamy z głównej drogi, by zobaczyć mało popularną Phnom Bakheng. I to był nasz strzał w dziesiątkę. Omijana przez turystów, znalazła upodobanie młodych mnichów, którzy bawią się na stromych stopniach świątyni.
Kto się odważy, na tego na szczycie czeka nagroda w postaci schowanego pod kopułą posągu Buddy pilnowanego przez sympatyczną, siwiutką babcię i kilka nietoperzy. ... wspinacze ... mnich
...
South Gate
Monumentalna brama jest jednym ze znaków rozpoznawczych Angkoru. Jej wizerunek widnieje nawet na kambodżańskich banknotach.
... ?brama2 ? uwagasłonie ...  Bayon
Kolejny przystanek to Bayon, gdzie z 37 wież świątyni 216 uśmiechniętych twarzy Buddy śledzi każdy krok zwiedzających. Obok Angkor Wat jest najbardziej znanym kompleksem świątynnym Angkoru. ... angkor2 ... angkor ...
Baphuon
Jednak na nas największe wrażenie robi Baphuon, druga co wielkości ? po Angkor Wat ? świątynia Angkor. To, co możemy dziś podziwiać, jest dziełem rekonstrukcji budowli, która rozpoczęła się w latach 90. i trwała przez 20 lat. W tym czasie ponad 300 000 bloków kamiennych zostało zważonych, zmierzonych i posortowanych. A na koniec złożono je w całość, dając nam możliwość podziwiania monumentalnej świątyni, przytłaczającej ogromem i rozpiętością. Na tylnej ścianie sprawne oko dojrzy postać leżącego Buddy wyłaniającego się z kamiennych brył. Podobno w Baphuon nie ma dwóch kamieni o jednakowych wymiarach i takiej samej masie.
...
I tak skrupulatnie zwiedzamy jedną świątynię po drugiej. Każda ma nam do zaoferowania coś innego, swoją prywatną historię i przeznaczenie. Przez ruiny na zmianę przedzierają się korzenie drzew i promienie słońca. Podążamy śladami przeszłości wyobrażając sobie, jak musiało to wyglądać w czasach swojej największej świetności. Nie znajdziemy tego w europejskich zamkach i pałacach, atmosfery takich miejsc nie da się oddać. Majestat, mistycyzm, szacunek - to trzy słowa, które naszym zdaniem najlepiej opisują kompleks Angkor. Być tak blisko Kambodży i nie skusić się na Angkor byłoby grzechem. ... angkorrower ... korzeń ...
Zwiedzanie wszystkich świątyń zajmuje cały dzień. Do wyboru mamy propozycję dwóch tras widocznych poniżej. Wybieramy krótszy 17 km szlak, choć jak to zwykle bywa, wprowadzamy swoje małe modyfikacje i dodajemy sobie Pre Rup. Czy było warto gnać na rowerach do Pre Rup? Na to pytanie nie możemy jednoznacznie odpowiedzieć, gdyż decyzja o zobaczeniu tej świątyni podzieliła nas na dobre kilka godzin i dla bezpieczeństwa nie wracamy do tego tematu. Dłuższa trasa ma 26 km długości. Nie da się ukryć, że po kilku godzinach zwiedzania w upale, organizmy - a przynajmniej nasze - dają za wygraną. Dlatego jedno czy dwa miejsca zdecydowaliśmy się zobaczyć tylko z zewnątrz i nie uważamy tego za ujmę. Przy wejściu do świątyń bez problemów kupicie zimną wodę oraz coś do jedzenia. Nie zmienia to faktu, że duża butelka w plecaku to rzecz obowiązkowa.
...
mapa angkor
...
jedzenie-w-siem-reap
Wracamy zachwyceni i zmordowani. Odżywamy dopiero wieczorem i ruszamy na Pub Street. To miejsce przedkładane często przez wielu młodych turystów nad świątynie Angkor. Kluby, bary, restauracje i salony masażu? wszystko czego pragniesz. Nas czeka kolacja w stylu "zrób to sam?. Za 15 dolarów na stoliku ląduje kuchenka gazowa z naczyniem do gotowania i smażenia. Do tego ryż, makaron, warzywa do zupy, którą sami sobie zaraz zrobimy oraz zestaw 6 rodzajów mięs: krokodyla, węża, wołowiny, drobiu i jagnięciny oraz krewetki. W skrócie: super zabawa i smaczne jedzenie. Z punktu widzenia restauratora to też ciekawe rozwiązanie. W końcu jeżeli komuś nie smakowało, może mieć pretensje tylko do siebie.
... pubstreet ...
Koniecznie też spróbujcie piwa Angkor, choć tak naprawdę jego jedynymi zaletami jest to, że jest zimne, duże i kosztuje 50 centów.
...
powrót2
...Opuszczamy Siem Reap z samego rana. W nocy przeszła ulewa i nieutwardzona droga przy naszym hostelu zamieniła się w czerwoną zupę. Dzień wcześniej zamawiamy w recepcji hostelu taksówkę bezpośrednio do granicy za 35 $.
Niestety przejście przez granicę do Tajlandii nie jest już tak sprawne jak w przeciwną stronę 3 dni wcześniej. Natrafiamy na tłumy Kambodżan oczekujących na odprawę. Dołączamy do 200 osobowej kolejki i spóźniamy się na pociąg powrotny. Pociąg z Aranyaprathet do Bangkoku odchodzi 2 razy w ciągu dnia o 6:40 i 12:05.
...
Cóż zrobić? idziemy prosto przed siebie. Po przekroczeniu granicy po lewej stronie zaczynają się postoje autobusowe. Należy iść do momentu, aż nie zauważycie minibusów. I tak z dużym prawdopodobieństwem zostaniecie przez kogoś zaczepieni w temacie transferu do Bangkoku. Koszt przejazdu za osobę to 300 batów. Przejazd jest krótszy niż pociągiem i trwa zaledwie 4 godziny z postojem na obiad i tankowanie. ...
O umiejętnościach i sposobie jazdy tajskich kierowców krążą legendy, ale to co przeżyliśmy podczas podróży do Bangkoku przeszło nasze wszelkie wyobrażenia. Jazda pod prąd na trasie szybkiego ruchu, ostre hamowania, wyrzuty w powietrze, a następnie spadanie mini vana z hukiem na jezdnię po każdym napotkanym wzniesieniu - to standard. Ogólnie rzecz biorąc, minibusy w Tajlandii to idealne miejsce do rozważań nad kruchością ludzkiego życia.
...
Kierowca wysadza nas gdzieś w centrum Bangkoku uprzejmym "Get out!?. Chęć uzyskania informacji "gdzie się znajdujemy" niestety spełzła na niczym, gdyż kierowca zupełnie nie zna miasta. Po chwili na szczęście znajdujemy kolejkę BTS i wracamy do hostelu.
...
nasze wrażenia
...
Odwiedzenie Kambodży i Angkor Wat to niesamowita przygoda, pełna kontrastów i przeżyć, które człowiek pamięta przez całe życie. Jeżeli szukacie miejsc niepowtarzalnych, jedynych w swoim rodzaju, to świątynie Angkor powinny być obowiązkowym punktem na Waszej podróżniczej liście marzeń. I pamiętajcie: w Paryżu każdy był, do Rzymu każdy pojedzie? ale kto z Waszych znajomych był w Kambodży? ... ornament
...
rajskie-wyspy
Po intensywnym tygodniu czas odpocząć. Ruszamy na południe, w kierunku rajskich wysp.
Skoro świt łapiemy taksówkę i pędziemy na lotnisko Don Muang w Bangkoku, skąd o 6:45 liniami Lion Air lecimy na Krabi. W godzinach porannych taksówka to jedyne sensowne połączenie do tego portu lotniczego.
Koszt przejazdu z naszego hostelu wyniósł 300 batów.
Koszt biletów lotniczych na trasie Bangkok - Krabi - Bangkok: 1970 batów/osoba.
W cenie możecie nadać 15 kg bagażu oraz zabrać ze sobą 7 kg bagażu podręcznego. Patrząc z perspektywy europejskich przewoźników to super oferta, jak na tanie linie lotnicze.
...
Z przedostaniem się z lotniska do portu, skąd ma odpłynąć nasz prom, również nie ma większego problemu. Zaraz po wejściu do hali głównej lotniska znajdziecie budkę, w której można kupić bilety na transfer. Wystarczy powiedzieć, na którą wyspę chcecie się dostać, a koordynator wsadzi was do właściwego autobusu. Później przesiadka do pickupa (wszystko w ramach zakupionego biletu) i podróż do punktu odprawy promowej.
...
przejazd-ko-phi-phi
Nasz pierwszy cel to Ko Phi Phi, które tworzą dwie wyspy Phi Phi Don oraz Phi Phi Leh. Odkryte zaledwie 30 lat temu dla turystyki stanowią kwintesencję raju na ziemi.
Jak piękne jest to miejsce, możecie się przekonać oglądając choćby film "Niebiańska plaża" z Leonardo DiCaprio.
...
Rajskie Ko Phi Phi ma niestety również swoją czarną historię. W 2004 roku uderzyła w wyspy niespodziewanie fala tsunami. Większość zabudowań została zniszczona, a ponad 700 osób straciło życie, ale nieoficjalnie mówi się nawet o 2 tys. ofiar. Obecnie po kataklizmie nie ma już śladu, a ruch turystyczny wrócił ze zdwojoną siłą.
... plaża ...
Koniec kwietnia to praktycznie koniec sezonu, a zarazem początek pory monsunów. Kwiecień uważany jest również za jeden z gorszych miesięcy do odwiedzenia Tajlandii, z czym zupełnie nie możemy się zgodzić.
Faktem jest, że temperatury w ciągu dnia potrafią dochodzić do 35-40 stopni, a wilgotność powietrza jest naprawdę duża. Nieprawdziwy jest jednak argument, że w miesiącu tym panują już dość intensywne opady. Podczas 16 dni naszego pobytu w Tajlandii i Kambodży w terminie 18.04-3.05 padało w ciągu dnia tylko raz i to przez pół godziny. Czasami pada w nocy lub nad ranem, ale i tak nie trwa to dłużej niż 1,5 godziny. Jednak na Ko Phi Phi widać zdecydowanie mniejszy ruch w interesie. Połowa lokali na wyspie jest zamknięta i nie ma tłumów, o których przestrzegają fora internetowe. Patrząc na ilość hoteli i restauracji można sobie tylko wyobrazić, jakie ilości turystów nawiedzają to miejsce w środku sezonu. Nawet pod koniec kwietnia i pomimo pewnego oddalenia od centrum ciężko tu o ciszę. Co chwilę słychać ryk motorów łodzi pływających to w jedną, to w drugą stronę.
... proste-morze ... Nie przejmujcie się informacjami o zamykaniu połączeń promowych pod koniec sezonu. Na wyspach są hotele i ośrodki wypoczynkowe, stąd też infrastruktura funkcjonuje w większym lub mniejszym zakresie cały czas.
Bilety spokojnie kupicie na miejscu w kasie za około 400-450 batów. My nasze bilety kupiliśmy zawczasu przez internet i przewoźnik ledwo nie spłoną ze złości, że musi zaakceptować kupione wcześniej wejściówki. Jaki był tego powód - ciężko powiedzieć. Na wypadek ewentualnych problemów kupujcie lepiej bilety promowe na miejscu.
... 
Stara łajba, jak należy nazwać nasz prom, płynie do Ko Phi Phi około 1,5 godziny. W oddali widać niesamowite formacje skalne wyrastające z wody niczym góry lodowe. W końcu dopływamy do naszego celu. Nie dziwi nas fakt, że wyspy Ko Phi Phi są tak chętnie odwiedzane prze turystów. To po prostu jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, a na pewno tych, które mieliśmy okazję zobaczyć. ...
Wysiadamy w porcie na środku wąskiego przesmyku w zatoce Ton Sai. Standardem jest, że w każdym porcie trzeba zapłacić 10-20 batów za wejście na stały ląd? cóż poradzić. Płacimy i ruszamy do naszego hotelu.
Co istotne, na Ko Phi Phi nie ma żadnych ulic, a rolę taksówek i tuk tuków przejęły tradycyjne łodzie kursujące między resortami. Dystans do naszego hotelu nie jest daleki, więc ruszamy pieszo i po około 25 minutach jesteśmy na miejscu. Niestety wysoka temperatura dała nam się we znaki - pomimo niewielkiej odległości do pokonania, podczas spaceru mało nie wyzionęliśmy ducha.
...
nocleg-na-ko-phi-phi
Kolejne trzy dni spędzimy w Viking Natures Resort
Cena za noc w dwuosobowym bungalowie: 1500 batów
...
Viking oferuje bungalowy wkomponowane w nadbrzeżną dżunglę.  Domki dostępne są w różnym standardzie i kategorii cenowej. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ponadto na miejscu funkcjonuje restauracja z daniami w przystępnych cenach oraz prywatna plaża. Pokoje nie są zbyt duże i nie da się ukryć, że w naszym obsługa mogłaby choćby wymienić dość sfatygowaną moskitierę, ale spory taras z hamakiem i widokiem na morze w otoczeniu egzotycznej przyrody rekompensuje w całości pozostałe niedociągnięcia.
...
Jeżeli chcecie uciec od turystycznego zgiełku i naprawdę odpocząć, wybierajcie ośrodki jak najbliżej Long Beach. Znajdziecie tu piękne plaże, dziką naturę, niesamowity widok na archipelag, a sama wyspa jest na tyle mała, że dojście do centrum nie zajmie Wam więcej niż 30 minut.
... 
zwiedzanie-ko-phi-phi ...
W resorcie oraz na głównym deptaku dostępne są wycieczki po najpiękniejszych zakątkach archipelagu. Oferta jest niezwykle bogata. My decydujemy się na wykupienie rejsu tradycyjną łodzią z naszego ośrodka. Ze względu na sporą konkurencję, ceny są niskie i zbliżone do siebie. Koszt naszej 4-godzinnej wyprawy to 600 batów za osobę. ... W cenie otrzymacie podziwianie fauny (płetwy i okulary z rurką w cenie), najpiękniejsze plaże i laguny na świecie oraz lunch w postaci kanapki, owoców i wody. Wszystko w atmosferze niczym nieskrępowanej przygody. Dla przykładu, niedaleko Ko Phi Phi Leh sternik naszej łodzi woła do ludzi na pokładzie ?Go!? pokazując palcem na siatkę zwisającą ze skał przynajmniej na wysokości 1 piętra. Spora cześć osób pod wpływem impulsu wyskakuje do lazurowej wody bez większego zastanowienia. Zaraz po tym łódź odpływa i nikt nie ma większego wyboru. Płyniemy do skał, a fala utrudnia złapanie równowagi na kamienistym dnie, co u niektórych kończy się małymi otarciami. Grunt, to złapać się liny i można się wspinać. Na górze czeka nas krótki spacer przez las palmowy, z którego wychodzimy na legendarną już niebiańską plażę. Nasza łódź z pozostałymi członkami wyprawy właśnie cumuje u brzegu.  W programie jest również nurkowanie z egzotycznymi kolorowymi rybkami oraz Monkey Beach, gdzie małpy jedzą owoce prosto z ręki uradowanych turystów. Jeżeli planujecie przybyć na Phi Phi, to taki rejs powinien być Waszym głównym celem. Nie pożałujecie nawet jednego wydanego tajskigo bata! ... rajska ... rajska-plaża
... łódka ...
Kolejny dzień spędzamy na błogim leniuchowaniu pod palmami na piasku białym i delikatnym jak mąka, pływając w wodzie tak gorącej, że ma się ochotę zaparzyć w niej herbatę.
 ...
nasze wrażenia ...
Długo wahaliśmy się, czy w naszej azjatyckiej przygodzie w ogóle płynąć na wyspy. Jesteśmy ludźmi czynu: ciągle musi się coś dziać, musimy zwiedzać, chodzić, oglądać. W końcu podjęliśmy decyzję, że zaliczymy wyspy morza Andamańskiego - i dzięki Bogu, bo już po 3 dniach w Bangkoku marzyliśmy o plaży i drinku. Ze względu na bardzo ograniczony czas - 12 pełnych dni na Tajlandię i Kambodżę, w tym 5 na wypoczynek nad morzem - mogliśmy zdecydować się tylko na 2 wyspy. Nie mogliśmy zaliczyć wpadki. Na forach spotkaliśmy się z ogromem negatywnych opinii o Ko Phi Phi. Turyści pisali o nieprzebranych tłumach, wysokich cenach, hałasie. My odnaleźliśmy tam raj na ziemi. Z ręką na sercu możemy powiedzieć, że było to najpiękniejsze miejsce, które odwiedziliśmy. W pierwszym tygodniu poza sezonem liczba osób odwiedzających wyspę była raczej niewielka. Na pozytywny odbiór na pewno wpływa również fakt, że właściwie nie przebywaliśmy w rejonie przystani i zatoki Ton Sai, gdzie skupiona jest ogromna ilość punktów komercyjnych. Co tu dużo mówić: nie można być w Tajlandii i nie zobaczyć Ko Phi Phi. Dzika przyroda na wyciągnięcie ręki, dżungla, która nie zasypia, no i oczywiście krystaliczna woda, strzeliste klify i bezapelacyjnie najpiękniejsza plaża na świecie, bo przecież jest niebiańska. ...
przejazd
Po trzech dniach spędzonych na Ko Phi Phi przyszedł czas na zmianę scenerii. Promem przedostajemy się na oddaloną o godzinę drogi Ko Lantę. Jeszcze do niedawna Lanta Yai i Lanta Noi znane były tylko nielicznym. Dopiero 15 lat temu doprowadzono tu elektryczność. Dzisiaj należą one do wysp modnych, ale jednocześnie niezatłoczonych i spokojnych. Większa, zaludniona wyspa Yai, to moloch w porównaniu do Phi Phi. Wyspa posiada prawie 30 km rajskich plaż i nawet w sezonie jest tu dość pusto. Jeżeli szukasz ciszy, to jest to miejsce idealne dla Ciebie. Ponadto wyspa posiada infrastrukturę drogową. Transport odbywa się po dwóch, wylanych asfaltem drogach okalających Ko Lantę.
...
nocleg-na-kolancie
Na nasz pobyt wybieramy hotel znajdujący się praktycznie w środku wyspy. Dojazd z portu do hotelu tuk tukiem to koszt 300 batów. Kierowcy mają swoje ustalone cenniki i raczej nie ma szans na duże negocjacje.
...
Hotelowy apartament jest duży i czysty. Nie zmienia to faktu, że i tak nie spędziliśmy w nim zbyt wiele czasu. Ośrodek oferuje strefę SPA oraz zaplecze rekreacyjne. Jest tu wszystko co wczasowiczom do szczęścia potrzebne.
...
Koszt za noc w dwuosobowym pokoju z łazienką i śniadaniem to 2880 batów ...
xwiedzanie-ko-lanty
Na wyspie nie ma zbyt wielu atrakcji, prócz trekingu do jaskiń lub organizowanych wycieczek na słoniach (ceny między 1-2 tys. batów), stąd też mając do wykorzystania pełen dzień postanawiamy wynająć skuter i w ten sposób zwiedzić wyspę. Tak naprawdę to jeden z najlepszych sposobów na jej poznanie. Koszt wynajmu wyniósł 200 batów za dobę. Na zapas kupujemy butelkę paliwa? tak tak? paliwo tankuje się z przydrożnych wystawek z paliwem. Szkło nagrzane od słońca, aż parzy w ręce, ale kto by się przejmował. Na wyspie nie brakuje stromych wzniesień oraz ostrych serpentyn, stąd też pomimo wakacyjnego nastroju lepiej zachować umiar i zdrowy rozsądek. ... skuter
... 
Jedziemy nabrzeżem do Parku Narodowego Moo Ko Lanta znajdującego się na drugim końcu wyspy. W tej okolicy uważajcie na małpy traktujące jezdnię jako wielkie legowisko. Nasz skuter był ostatnią rzeczą, której się bały. ... mały-na-drodze
... 
Wejście do Parku Narodowego to koszt 200 batów za osobę. Za dzieci zapłacicie połowę tej kwoty. No i trzeba jeszcze doliczyć 20 batów za parking. W cenie otrzymujecie godzinną wyprawę przez dżunglę, w której spotkacie jaszczurki, małpy i wielkie szybujące motyle. Warto odwiedzić to miejsce choćby dla samej możliwości wejść do lasu deszczowego. Na większy treking zaleca się jednak pełen, w żadnym wypadku plażowy, ubiór. Tu nie było najtrudniej, ponieważ ścieżka została przystosowano do potrzeb turystów i utwardzona płytami chodnikowymi.
 ... latarnia ... jaszczurka ...
Prosto z Parku jedziemy do starego miasta. Opisywane w przewodnikach klimatyczne rybackie miasteczko okazuje się bujdą na resorach. Niczym nie wyróżniające się, szare dwie uliczki na krzyż to całe stare miasto. Krótko mówiąc: nadmuchana bajka.
... 
Ostatni wieczór spędzamy na plaży w barze Majestic. Był to chyba jedyny odwiedzony przez nas lokal w Tajlandii z własną stroną na Facebook?u: https://www.facebook.com/pages/Majestic-Bar-Koh-Lanta/856473711083514?fref=ts
Piękny widok i super drinki (po 100 batów!). Klimat tego miejsca może zawrócić w głowie. Dosłownie.
 ...
nasze wrażenia ...
Ko Lanta polecana przez przewodniki jako miejsce dziewicze i nieodkryte, w porównaniu do Ko Phi Phi, jest dla nas sporym rozczarowaniem. Turystów tu rzeczywiście jak na lekarstwo, ale wyspa po prostu nie porywa. Odebraliśmy ją jako dość przeciętną. Choć drugi raz raczej nie zapuścimy się w te rejony, to niewątpliwie jest to dobre miejsce dla wszystkich szukających wyciszenia i oderwania od codziennego pędu. ... basen
...
przejazd-na-krabi
Kolejny dzień to kolejna zmiana miejsca. Ostatni przystanek w naszej podróży to Krabi. Busa do Krabi zamówiliśmy jeszcze w porcie na Ko Lancie, zaraz po przybyciu na wyspę. Kierowca podjeżdża po nas bezpośrednio pod hotel. Koszt przejazdu to 300 batów za osobę. Po 2 przeprawach promowych i kolejnych 2 godzinach jazdy auto zatrzymuje się w środku miasta Krabi. Niestety, aby dojechać na wybrzeże musimy skorzystać z jeszcze jednego przejazdu prywatnym minivanem po 150 batów za osobę. W cenie dojazd bezpośrednio do hotelu.
...
nocleg-na-krabi
Zatrzymujemy się w Phu Pha Aonang Resort & Spa
Koszt za noc w dwuosobowym pokoju z łazienką oraz śniadaniem: 1800 batów.
To przyjemny hotelik z czystymi i dużymi pokojami oraz niesamowitym widokiem znad basenu hotelowego. Ośrodek położony jest pod olbrzymią górą Phu Khao, która wyrasta z ziemi niczym ściana w odległości maksymalnie 350 metrów od dziedzińca, wokół którego zlokalizowane są dwupoziomowe bungalowy. Do głównej ulicy dojdziecie stąd w 15 minut. Hotel oferuje również darmowy transport na wybrzeże, który odchodzi spod recepcji co godzinę.
Miejsce idealne również na dłuższy pobyt na Krabi ze względu na ustronną lokalizację i ciszę.
...
kilka-słów-o-krabi ...
Krabi zachwyca niesamowitymi formacjami skalnymi rozsianymi wokół wybrzeża, jak i na samym lądzie. To również doskonała baza wypadowa do zwiedzania innych miejsc. Niestety spędziliśmy tu zbyt mało czasu, aby móc wypowiedzieć się szerzej o mieście. Jedno wiemy jednak na pewno. Okolice Ao Nang - piaszczystej i szerokiej plaży u stóp Phu Khao, a zarazem sąsiadującej z ruchliwą i hałaśliwą główną ulicą handlową, bardziej przypomina Mielno, niż Tajlandię zapamiętaną z miejsc, w których byliśmy wcześniej. 
 ...
powrót do Polski ...
Powrót do kraju rozpoczynamy w Krabi. O świcie pijemy ostatnią rozpuszczalną, hotelową kawę nad basenem patrząc, jak słońce powoli pokrywa majestatyczną i niedostępną Phu Khao. Koszt taksówki z hotelu na lotnisko to koszt 600 batów.
Samolot linii Lion Air ląduje w Bangkoku razem z nami na pokładzie już o 10:10.
...
Ważna informacja! Istnieje możliwość bezpłatnego transferu z lotniska Don Muang do głównego portu lotniczego Suvarnabhumi. Darmowy autobus znajdziecie po wyjściu przez Gate 5. Kierujcie się w stronę białego autobusu. Niezbędne będzie okazanie biletu na kolejny lot.
Podróż przez Bangkok traw godzinę. Warto jednak wziąć pod uwagę możliwość wystąpienia korków, co z pewnością wydłuży czas przejazdu. ... Kolejnego dnia rano lądujemy na Lotnisku Warszawa-Okęcie.
...
nasze wrażenia
...
Podróż do krajów takich jak Tajlandia czy Kambodża pozwala spojrzeć na świat trochę inaczej. My wybraliśmy termin na przełomie sezonów, gdy turystów jest zdecydowanie mniej. Jednocześnie kwiecień to najgorętszy miesiąc w Tajlandii z niezwykle wysoką wilgotnością powietrza, co trzeba koniecznie wziąć pod uwagę jeśli planuje się intensywne zwiedzanie.
Choć opinie o Tajlandii, jako raju na ziemi, należy traktować z lekką rezerwą, to jest to miejsce niewątpliwie piękne i unikalne w swoim charakterze. Możliwość poznania innej kultury, uczucie swobody oraz gorący klimat jest czymś fascynującym. Choć Tajlandia wzbudzać może skrajne emocje, to chce się tu za jakiś czas wrócić. Wyprawa do Tajlandii i sąsiedniej Kambodży jest dla nas dużym impulsem do lepszego poznania Azji. To, co może wpływać najbardziej na negatywny odbiór tych państw, to z pewnością wszechobecny brud. Przyjeżdżając w te miejsca trzeba być przygotowanym na sterty śmieci walających się po ulicach zarówno miast, jak i rajskich wysp. Podobnie do widoku szczurów, karaluchów i innych insektów. Niemniej jednak dla prawdziwych podróżników nie będzie to dużym problemem w obliczu nieskończonej ilości zabytków, atrakcji, jedzenia i zabawy, jakie ma do zaoferowania ten rejon świata. ... graffititi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *