Nie trzeba lecieć do Nowej Zelandii, by poczuć się jak w kranie ?Władcy Pierścieni?. Skaliste klify, zaśnieżone szczyty, krystalicznie czysta woda, wszechobecny mech, drewniane domy z zielonymi dachami, wodospady i oczywiście one, wizytówka kraju, fiordy. Witamy w Norwegii! Oto relacja, jak sprawnie poszukiwać norweskich trolli i wyjść z tego cało, a przy okazji zobaczyć jedne z najwspanialszych widoków w życiu.

fjord-zakręt

przejazd-do-stavanger

Termin podróży 24-28 września 2015 r.

Za nasz pierwszy cel obieramy Stavanger. Ze względu na zmianę kalendarza lotów Wizz Air, byliśmy zmuszeni do skorzystania z oferty łączonej.

Warszawa-Modlin -> Gdańsk z niezawodnymi liniami Ryanair za 30 zł/os. a następnie Gdańsk -> Stavanger liniami Wizz Air za 101 zł/os. z dużym bagażem podręcznym.

Uwaga! Pamiętajcie, że lecąc liniami Wizz Air i wykupując duży bagaż podręczny nie przysługuje Wam już mała bezpłatna torba lub plecak. Wszystko musi się zmieścić do jednej podręcznej walizki.

Brama norweskich fiordów, jak zwykło mówić się o Stavanger, przywitała nas deszczową aurą. Zresztą tu na północy do deszczu trzeba się przyzwyczaić. Ciepły prąd morski goldstrom przynosi nad ląd częste i obfite ulewy, zapewniając jednocześnie w miarę przyzwoite temperatury powietrza.

Na lotnisku w Stavanger meldujemy się po około 2 godzinach lotu. Zaraz po wyjściu z terminalu, po prawej stronie znajdziecie przystanek z podstawionymi autobusami Flybussen. Czas podróży do centrum Stavanger na przystanek Byterminalen trwa około 25 minut.

Koszt biletu dla 1 osoby dorosłej to 110 NOK. Bilet w dwie strony to koszt 160 NOK. Kupicie go bezpośrednio u kierowcy. Więcej opcji zakupu biletów, taryf oraz aktualny rozkład dostępny jest na stronie http://www.flybussen.no/ w zakładce ?Tickets?.

nocleg-w-stavanger

Nie ma co ukrywać, że Norwegia to jedno z najdroższych państw świata. Za kilka zwykłych bułek zapłacicie tu tyle, co za dobry obiad w Polsce. Dlatego przy wyborze hotelu kierujcie się dobrym standardem miejsca oraz sowitym śniadaniem wliczonym w cenę pobytu.

Spędzanie deszczowych wieczorów w norweskich pubach może zrujnować, dlatego lepiej mieć w perspektywie powrót do przyjemnego miejsca, a obfite śniadania pozwolą napełnić żołądki na większą cześć dnia. Zawsze też można pomyśleć o zrobieniu sobie kanapek na drogę. Resztę potrzeb żywieniowych zaspokoić powinny zapasy przywiezione z Polski.

Na nocleg między 24 a 26 września wybieramy Myhregaarden Hotel. Jest to niezwykle przytulny, ładnie urządzony, czysty kameralny hotel z pomocną obsługą oraz doskonałą lokalizacją.

https://pl.tripadvisor.com/Hotel_Review-g190511-d729379-Reviews-Myhregaarden_Hotel-Stavanger_Stavanger_Municipality_Rogaland_Western_Norway.html

jezioro-stavanger

zwiedzanie-stavanger

Zwiedzanie miasta rozpoczynamy wieczorem w strugach deszczu. Deszcz padał od momentu naszego wyjścia z samolotu, z krótkimi przerwami, właściwie cały czas. Na taką pogodę musicie być przygotowani wybierając się do Norwegii, dlatego przeciwdeszczową kurtkę wpiszcie jako pierwszą pozycję na Waszej liście rzeczy do zabrania. Tutaj każdy ma przy sobie parasol, kupicie go również w recepcji hotelowej za 125 NOK.

statek-w-stavanger

Stavanger to czwarte pod względem wielkości miasto w Norwegii, liczące zawrotną ilość mieszkańców, ok. 130 tys. Miasto, choć niewielkie, odegrało istotną rolę w historii kraju. Stało się głównym ośrodkiem wydobycia ropy naftowej i budowy platform wiertniczych, a inwestorzy przybywali tu z całego świata. Jego zabudowa ma kameralny charakter, a ważniejsze punkty znajdują się w niewielkiej odległości od siebie. Na zwiedzanie wystarczyć powinno jedno popołudnie.

Katedra

To najstarszy zabytek w mieście. ¦redniowieczna katedra z XII wieku, wzniesiona z kamienia polnego, jest drugim co do wielkości budynkiem sakralnym w całej Norwegii.

katedra-stavangerstavanger-nocą

Stare Stavanger

Jak wskazują przewodniki jest to najlepiej zachowany zespół drewnianych budowli w północnej Europie. W rzeczywistości rząd kilku uliczek pomiędzy Ovre Standgate a Nedre Standgate to urokliwa, intymna dzielnica z zadbanymi ogródkami i białymi domkami - miejsce wprost idealne na krótki spacer.

białe-domkiczłowiek-morza

Wieża widokowa

Nad centrum miasta góruje wysoka na 26 metrów wieża widokowa. Powstała w połowie XIX wieku jako obserwacyjna baszta pożarowa. Po wielkim pożarze miasta pod koniec XVII wieku inwestycje przeciwpożarowe traktowano priorytetowo. Obecnie obiekt pełni funkcję wieży widokowej i małego muzeum strażackiego.

wieża-obserwacyjna

Stavangerskie muzea

Ilość muzeów przypadających na metr kwadratowy Stavanger jest naprawdę imponująca. Znajdziecie tu Muzeum Produkcji Konserw, Żeglugi Morskiej, Muzeum Archeologiczne czy Ropy Naftowej. Dla każdego coś miłego.

Zapytacie co ciekawego można powiedzieć o produkcji konserw? No cóż? puszkowanie sardynek to cześć historii Stavanger. Wiele osób kolekcjonowało nawet etykiety z konserw. Fabryki wypuszczały limitowane wersje opakowań. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się etykieta fabryki Skippers, na której znajdowała się podobizna marynarza z fajką. Był nim szkocki kapitan William Duncan Anderson. Co ciekawe, ze względu na swoją rozpoznawalność nie mógł znaleźć pracy u żadnego armatora i ostatecznie pensję wypłacała mu fabryka konserw.

konserwy-skipper¬ródło: jaynefamhist.wordpress.com

Preikestolen

Preikestolen, czyli absolutne ?must see? kiedy jesteś w Stavanger, to pionowa ściana klifu wysoka na 604 m. Położony nad Lysefjordem stanowi najpopularniejszą atrakcję turystyczną w regionie.

Na zdobycie Preikestolen należy zaplanować cały dzień. Ale bez obaw! Mowa tutaj o dojeździe, wspięciu się na Pulpit Rock, spędzeniu tam czasu, zejściu i powrocie do miasta. To wszystko rozkłada się w czasie, bo samo wchodzenie po szlaku nie należy do zbyt trudnych ani męczący. Ale po kolei.

Preikestolen oddalony jest od Stavanger o ok. 60 km. Żeby się tam dostać należy wykupić łączony bilet na prom i autobus za 300 NOK. Można go kupić przez internet na stronie http://www.tidereiser.com/hikingtour-pulpitrock lub bezpośrednio w porcie. Do wyboru macie dwóch przewoźników. Cenowo wychodzi to samo, więc decyzja należy do Was. Promy odchodzą co 40 min.

dworzec-promowy

Po zejściu na ląd w Tau od razu zobaczycie autobus, który dowiezie Was pod sam szlak.

schroniskotablica-info

Ruszamy o godz. 10:00. Szlak ma 5 km. W zależności od kondycji jego przejście zajmuje od 1,15 h do 2 h. Wchodzą na niego też osoby zupełnie nieprzygotowane do wspinaczki: Azjaci w koszulach, mokasynach i z siatkami zamiast plecaków. I jakoś dają radę. Szlak nie jest trudny i osoby ze średnią kondycją poradzą sobie bez problemu. Jeśli udało Wam się wejść na Nosal w Tatrach, to tu zmęczycie się mniej. Pierwszy odcinek wiedzie kamiennymi schodami w górę, jest dość intensywny, po kilometrze drewnianym przejściem przemierza się mokradła z widokiem na skały polodowcowe. Co chwilę łapie nas deszcz. Najwięcej wysiłku wkłada się w pokonanie najbardziej stromego podejścia na 1,5-2 kilometrze. Wspinamy się po kamiennych schodach między którymi wartko płynie zimny strumień. Spędzamy tu sporo czasu robiąc przerwy na zdjęcia i filmy. Potem będzie już tylko łatwiej.

Zofia-na-szlaku

W połowie drogi przechodzimy przez surowe skorupy skał. Nic tu nie rośnie, mijamy kilka kamiennych piramid ustawianych przez turystów. Wyobrażamy sobie, że tak zapewne wygląda powierzchnia jakiejś odległej planety.

na-szlakudroga-na-pulpit

Kolejny etap to ścieżka wzdłuż pionowej ściany. Po prawej ściana, po lewej przepaść od której oddziela nas barierka z łańcucha. Robimy kilka zdjęć wodospadowi sunącemu po zboczach przeciwległej góry. Po około 10 minutach pogoda diametralnie się zmienia. Jesteśmy już na ostatnim odcinku, od Pulpit Rock dzieli nas kilkadziesiąt metrów. Idziemy przed siebie, a za nami goni nas cień. Góra której kilka minut wcześniej robiliśmy zdjęcia, znika całkowicie w gęstej mgle. Widoczność spada do 10 metrów, niebo robi się czarne. Ogromne krople intensywnego deszczu szybko zamieniają się w grad. Nawałnica okrutna. Zatrzymani przez ulewę decydujemy się ruszyć dalej po kilkunastu minutach. Kamienie zrobiły się śliskie od cienkiej warstwy śniegu jaki pozostał po gradzie. Mgła wciąż utrzymuje się w Lysefjordem. Tu już nie ma żadnych zabezpieczeń, choć tego nie widzimy, to mamy świadomość, że idziemy nad przepaścią. Po kilku chwilach ukazuje nam się wyczekany Preikestolen.

Zofia-na-fjordach

Widzimy tylko Preikistolen, bo w dole ściana mleka, żadnych widoków, zero, siąpi deszcz. Tego obawialiśmy się najbardziej, ale z pogodą nie wygramy. Trochę zrezygnowani wyciągamy kanapki. A właściwie tylko jedno z nas, bo drugie sparaliżowane świadomością wysokości nie może się ruszyć ;) Zdeterminowani zobaczyć to, po co tu przyjechaliśmy, postanawiamy czekać ile będzie trzeba na widok naszych pierwszych fiordów. Po ok. 40 minutach niespodziewanie wyszło słońce odsłaniając kotarę chmur i ukazując nam ten cud natury. Nie będziemy się rozpisywać, po prostu odebrało nam mowę.

widok-z-pulpit-rockna-szlaku-fjord

Zdjęcia oglądane w sieci, przewodnikach i folderach nie są w stanie oddać tego widoku. Wydaje nam się, że nikt nie może się tu rozczarować. Oprócz mowy od czasu do czasu odbierało nam również dech, gdy widzieliśmy Azjatów kucających, a później siadających na skraju 600-metrowego klifu.

preikestolen widokzpulpity2fjordpulpitrock

Powrót tą samą drogą. Pogoda znacznie się poprawiła, przy schodzeniu towarzyszyło nam słońce. Tylko strumień przybrał na sile i już nie było możliwości wrócić o suchych butach do schroniska.

droga-na-pulpitrock2

Na autobus powrotny naszego przewoźnika czekamy dobrą godzinę. Przemoczeni i mocno zmęczeni do hotelu docieramy ok. 17:30.

przejazd-do-bergen

Po śniadaniu kierujemy się na Dworzec Autobusowy w Stavanger, skąd odjedziemy do Bergen z przewoźnikiem Nor-Way Bussekspress. Z premedytacją nie zdecydowaliśmy się na lot, żeby zza szyby autokaru móc oglądać norweskie krajobrazy. A jest na co patrzeć: soczyście zielona trawa, skały "wyrastające" z ziemi tak powszechne, jak koniczyna, pasące się owce i drewniane, kolorowe domy z ogromnymi oknami. Co chwilę na niebie pojawia się tęcza. Podczas 6-godzinnej podróży ze Stavanger do Bergen zaliczamy dwie przeprawy promowe.

Przejazd Stavanegr-Bergen: 460 NOK/os. Bilety kupicie przez stronę https://www.nor-way.no/en-US

neon nocleg-w-bergen

Tutaj, podobnie jak w Stavanger, na nocleg wybieramy pewny hotel pod względem standardu i serwowanych śniadań. Radisson Blu Royal Hotel wygrywa fantastyczną lokalizacją tuż przy głównej atrakcji Bergen - Bryggen, obsługą i bogatą ofertą wyżywienia.

https://pl.tripadvisor.com/Hotel_Review-g190502-d206868-Reviews-Radisson_Blu_Royal_Hotel_Bergen-Bergen_Hordaland_Western_Norway.html

bergen-nocą

zwiedzanie-bergen

Jedno z najbardziej urokliwych norweskich miast, drugie co do wielkości w kraju. Położone na siedmiu wzgórzach, otoczone wodami Byfjorden zachwyca przyjezdnych. W przewodnikach znajdziecie zdjęcia skąpanego w słońcu miasta. Ale nie dajcie się zwieść. To jedno z najbardziej deszczowych miejsc w Europie. Pada tutaj nawet 280 dni w roku.

czerwony-domek2

Bryggen

Spacer wąskimi, wyłożonymi drewnem uliczkami Bryggen należy do żelaznych punktów zwiedzania miasta. Niegdyś kwitł tu handel rybami i wyrobami skórzanymi, dziś to kolebka komercji w zabytkowych murach. 61 domów kupieckich połączonych ciemnymi i wąskimi uliczkami wciąż oddaje atmosferę minionych czasów. Wszechobecny zapach drewna i dźwigi magazynów kupieckich przypominają o dawnej potędze Hanzy. Walory kulturowe oraz historyczne docenili międzynarodowi eksperci w 1979 r. wpisując całą dzielnicę Bryggen na listę ¦wiatowego Dziedzictwa UNESCO.

skansen-bergendomki-bergen2

Targ rybny

Zaraz po Bryggen, kolejna wizytówka miasta. Targ rybny mieści się w samym sercu Bergen, przy porcie u podnóża budynku Informacji Turystycznej. Sława tego miejsca dawno wyszła poza granice kraju, dlatego jako smakosze miejscowych potraw i pasjonaci lokalnych targów nasze pierwsze kroki w Bergen skierowaliśmy właśnie na targ. Niestety wyszliśmy z niego mocno rozczarowani... Niewielkie rozmiary przełożyły się na różnorodność oferowanych specjałów, które naszym zdaniem nie powalały.

informacja-turystyczna

Kościół Mariacki

Wzniesiona w połowie XII w. świątynia uchodzi za najlepszy przykład kamiennej sztuki romańskiej w Norwegii. Powściągliwa fasada nie zapowiada urokliwego wnętrza. Po przestąpieniu progu można odnieść wrażenie, że czas stanął tu w miejscu. Warto zajrzeć.

katedrawnętrze-katedry

Bergenhus

Sala Hakona i Wieża Rosenkrantza są pozostałościami dawnych fortyfikacji królewskich, tzw. Bergenhus. W czasach średniowiecza pełniło rolę centrum administracyjnego Bergen, ówczesnej stolicy Norwegii. To tutaj narodziło się miasto i tu zapadały najważniejsze decyzje w kraju.

Katedra

Nie imponuje bogactwem wyposażenia ani rozmachem architektonicznym, niemniej jest główną świątynią miasta i siedzibą luterańskiego biskupa. Dlatego nie możemy jej pominąć w naszej relacji. To jedna z trzech średniowiecznych świątyń zachowanych w mieście. Wnętrze wypada jeszcze skromniej niż fasada, dlatego najlepiej podziwiać ją z zewnątrz.

wieża

Wzgórze Floyfjellet

Przyznajemy od razu - nie jesteśmy wielbicielami punktów widokowych, z których wszystko wygląda podobnie. Ale nie w Bergen! Będąc tu musicie zobaczyć miasto ze szczytu Floyfjellet. Na wzgórze wjedziecie naziemną koleją liniową Floibanen za 90 NOK/osoba w dwie strony. Piechurzy mogą wykorzystać szlak pieszy (ok. 45 min. marszu). Z tarasu widokowego rozciąga się fantastyczny widok na zatokę, centrum z historycznym Bryggen, a także okoliczne fiordy i wyspy.

panorama-bergenkolejka

Norway in a Nutshell

To, co Norwegia ma najlepszego do zaoferowania w jednej podróży. "Norway in a Nutshell" to najpopularniejsza wycieczka w Norwegii. Jej uwieńczeniem jest rejs po N?r?yfjorden - jednym z dwóch norweskich fiordów wpisanych na listę UNESCO. Wycieczkę można wykupić przez stronę: http://www.norwaynutshell.com/ albo w bergeńskim Punkcie Informacji Turystycznej mieszczącym się nad Targiem Rybnym. Koszt to 1220 NOK/os. Polecamy jednak zakup przez internet, z racji bardzo dużego zainteresowania ofertą, niezależnie od sezonu. "Wycieczka", to dużo powiedziane, bo nie ma tu przewodnika. W cenie dostaje się połączenie wszystkich środków transportu, zaczynając od pociągu w Bergen.

Naszą podróż rozpoczynamy o 8:15 na Dworcu Kolejowym. Uwaga! Na stacji jest dostępna toaleta, ale płatności za nią można dokonać tylko kartą płatniczą. Norwegia to jedno z państw, gdzie w ogromnej mierze ogranicza się płatności gotówkowe. Terminale do kart znajdziecie w autobusach, toaletach, a nawet przy stoiskach na wolnym powietrzu.

dworzec-w-bergen

Pociąg z Bergen wyrusza o 8:45. Fotele wewnątrz nie są numerowane, więc przy wsiadaniu rozgrywa się walka o miejsca przy oknie. I kolejna dramatyczna decyzja: z której strony usiąść, po której będą najlepsze widoki? Uspokajamy, że i prawa i lewa mają do zaoferowania wspaniałe krajobrazy. Podróż koleją Bergen świetnie wprowadza nas w nastrój surowej natury Norwegii. Zostawiamy za sobą słońce, wjeżdżamy coraz wyżej, mijamy krystaliczne potoki, wodospady i srogie, ośnieżone szczyty.

Po ponad 2 godzinach docieramy z opóźnieniem do Myrdal, gdzie mamy przesiadkę. Wszystko jest doskonale skoordynowane, pociąg czeka na spóźnionych pasażerów. Pociąg kolei Fl?m stylizowany jest na początek XX wieku. Malachitowy kolor składu nadaje mu stylu i klasy, a drewniane wnętrze przenosi nas do innej epoki. Odcinek jaki jest do pokonania to ok. 20 km, jednak kąt nachylenia na prawie 80 procentach długości trasy wynosi 55 proc., co powoduje, że przejazd zajmuje ok. godziny. Serpentyny torów prowadzą przez góry i przecinające je tunele, mijając ogromne wodospady, w tym ten najokazalszy Kjosfossen, rwące rzeki i wąwozy. Przejażdżka, podczas której oprócz podziwiania widoków zapoznajemy się z historią budowy tego stalowego szlaku, jest jedną z największych atrakcji Norwegii, a samą kolej uważa się za przykład niebywałej sztuki inżynierskiej.

wnętrze-pociągupociąg

Docieramy w końcu do Fl?m, na sam skraj Aurlandsfjorden. Tutaj przesiadka na prom z którego górnego pokładu będziemy chłonąć to, co Norwegia ma najpiękniejszego do zaoferowania. Płyniemy od jednej zatoki do drugiej, podziwiając maleńkie wioski usiane kolorowymi, drewnianymi budynkami. Przy każdym zacumowaniu miejscowi wchodzą lub schodzą z pokładu. My z głośników słuchamy historii odwiedzanych miasteczek i zastanawiamy się jak wygląda ich codzienne życie.

miasteczko-wśród-Fjordówwioska-wśród-fjordów chatka-na-skraju-fjordu

Po przepłynięciu pierwszego etapu wpływamy do N?r?yfjorden. To najpopularniejszy i najliczniej odwiedzany norweski fiord. I choć trudno nam w to uwierzyć, robi się jeszcze magiczniej. Frodo z Gandalfem z pewnością nie powstydziliby się przeprawy tą krainą ;)

fjord2nad-fjordemfjordna--promie

Załamujące się w krętych korytarzach fiordu promienie słońca potęgują majestat natury. Gigantyczne, strzeliste skały, buchająca z nich soczysta zieleń, nieprzenikniona tafla wody kryjąca pod sobą nawet 500 m głębiny, wodospady, ptaki łowne zataczające koła nad stromymi zboczami, foki wylegujące się w słońcu. Nie wiadomo gdzie posiać oczy, które miejsce jest najlepsze do podziwiania, jaki kadr zdjęcia odda najtrafniej rzeczywistość. Atmosferę psują jedynie kłębiące się tłumy azjatyckich turystów z aparatami walczących o ujęcia.

fjordem-pod-słońcezielony-fjordodbicie-w-wodzie

Po 2 godzinach rejsu czas na drogę powrotną do Bergen. Na podróżnych czekają podstawione autokary. Trasa wiedzie przez ekstremalnie stromą drogę Stalheimskleiva, na którą składa się 13 serpentyn. Czapki z głów dla kunsztu naszych kierowców! Autokary dowożą nas do Myrdal skąd mamy ponownie koleją wrócić do Bergen. Pociąg jednak łapie duże opóźnienie, więc pod dworcem pojawiają się busy, które rozwożą nas do punktów docelowych. Jak to w Norwegii, droga powrotna również dostarcza nam widoku fantastycznych panoram okazałych wzniesień wyłaniających się z głębin. A wszystko w blasku zachodzącego słońca. Miodzio!

widok-z-autokaru

nasze wrażenia

4 doby to zdecydowanie za krótko na Norwegię. Z każdym kolejnym dniem czuliśmy coraz większy apetyt na skandynawską przyrodę. Chociaż miejsca, które odwiedziliśmy, zaspokoiły nasze zmysły, to czuliśmy, że jeszcze wiele zostało do odkrycia. W kolejnej podróży do krainy Wikingów.

selfi-na-fjordzie

powrót do Polski

Do kraju wracamy bezpośrednio z Bergen do Warszawy liniami Wizz Air. Lot trwa nieco ponad 2 godziny. Koszt to 198 zł/os. z dużym bagażem podręcznym.

selfi-z-trolem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *